niedziela, lutego 25, 2018


Miniony tydzień nie obfitował w spektakularne wydarzenia i wielkie skandale, obfitował natomiast w mrozy. Zima pokazała swoje prawdziwe oblicze, tylko nadal za mało śniegu! Jak myślicie, może akcja z hasztagiem na Facebooku coś da? Proponuje #żądamyśniegu


via GIPHY

Królowa Elżbieta na Fashion Week

Nigdy nie jest za późno na nowe doświadczenia, prawda? We wtorek brytyjska monarchini po raz pierwszy pojawiła się na londyńskim Tygodniu Mody, aby zobaczyć pokaz Richarda Quinna. Królowa oglądała pokaz w towarzystwie słynnej redaktor naczelnej amerykańskiej edycji Vogue - Anny Wintour. Szeroki uśmiech sugeruje, że się podobało :):)
Co ciekawe, Elżbieta II rzeczywiście ten pokaz oglądała! Zupełnie niecodzienna sytuacja, w czasach gdy większość ogląda pokazy mody przez ekran telefonu prowadząc jednocześnie relację w socialu :P


Jeden wpis wart 1,5 miliarda dolarów

Niewinny wpis Kylie Janner na Twiterze wywołał ogromne zamieszanie. Wracająca po ciąży celebrytka zastanawiała się, czy jedynie ona przestała już korzystać ze Snapchata. Post został polubiony ponad 360 tysięcy razy, a akcje spółki dramatycznie poszybowały w dół. W kolejnym poście Kylie wyznała, że nadal lubi aplikację niestety, niewiele to pomogło. Moją kronikarską powinnością jest wspomnieć, że za stratę wartości spółki można również obwiniać nową aktualizację (słusznie, ja też nie potrafię się odnaleźć w tej nowej wersji).

Ta sytuacja pokazuje jak realny wpływ na kształtowanie opinii społecznych mają obecnie influencerzy. Zmusza też do zadania pytania, czy dziewczyna powinna publikować taką informację? Z jednej strony siłą influencerów jest ich szczerość i bycie sobą, z drugiej strony chyba nikt dotychczas nie zdawał sobie sprawy, jak katastrofalne skutki może mieć jeden krótki wpis. Siła social mediów jest przeogromna, to co spróbujemy z tym #żądamyśniegu?


Zakończenie Igrzysk Olimpijskich


Wielkie święto sportu właśnie dobiega końca. Oglądaliście? Były wielkie emocje? Mam nadzieję, że tak :) A jeśli nadal odczuwacie niedosyt, pamiętajcie, że już niedługo rozpocznie się rywalizacja paraolimpijczyków. Jeśli natomiast zakochaliście się w azjatyckich klimatach, nie macie się czego obawiać, bo kolejne Igrzyska to kolejno Tokio i Pekin. Swoją drogą, pamiętam jakby to było wczoraj, kiedy komentatorzy spekulowali o Pjongczang podczas ceremonii zamknięcia Igrzysk w Soczi. Nie mogę uwierzyć, że minęło już cztery lata i kolejna olimpiada przechodzi do historii.

Nie martwcie się, śledziłam dzielnie olimpijskie zmagania i jeszcze coś dla Was naskrobię na ten temat :)






Największe zło polskiego internetu

Myśleliście, że w naszym rodzimym przemyśle muzycznym nie będzie nic gorszego niż Poka Sowę? To doprawdy dramatyczna sytuacja, ale okazuje się, że może być gorzej. Niedawno zadebiutował nowy teledysk sióstr Godlewskich. Za mało czytam Pudelka i niestety nie znam pochodzenia ich sukcesu, o samym teledysku dowiedziałam się natomiast z fejsbuka jednej z najbardziej znanych polskich blogerek. Zobaczyłam wpis, skojarzyłam nazwisko i stwierdziłam, że obejrzę.
To nie jest dobra piosenka, to nie są wybitne talenty wokalne, a i tekst jest nie najlepszy. Cóż, samą piosenkę można ocenić na najniższej jakości disco polo. Jeszcze słabszy jest teledysk. Po pierwsze, może wywołać epilepsję, nie wiem czemu to tak miga. Po drugie, panie w teledysku są dosyć roznegliżowane i w sumie też sporo miały operacji plastycznych, co widać. Ogólnie, podejrzewam, że większość społeczeństwa nie da rady obejrzeć teledysku więcej niż raz (może się zrobić niedobrze, wiem co mówię).
I chociaż YT mocno hejtuje tę twórczość ja doszłam do smutnego wniosku, że będzie również spora grupa odbiorców, którym teledysk się spodoba. Wykreowany chirurgicznie ideał urody zyskuje coraz większą popularność. Nie tylko na Zachodzie, gdzie niemal wszystkie celebrytki wyglądają tak samo, ale też w Polsce. Na portalach plotkarskich coraz więcej doniesień dotyczy właśnie takiej nowej fali celebrytek, nie robią nic szczególnego, ale skutecznie poprawiły swoją urodę i są ładne. Taki wzorzec urody jest teraz promowany. Normalne dziewczyny diametralnie zmieniają swój wygląd, niestety, w sposób, którego nie można już cofnąć. Patrzę na efekty nieudanych operacji plastycznych, patrzę na kobiety, które się od lat nie postarzały i patrzę na kolejne zmarszczki na swojej własnej twarzy. I modlę się o większy rozsądek w naszym społeczeństwie. Mniej operacji, mniej sztucznego wyglądu, więcej naturalności i promowania wartości intelektualnych. To właśnie te ostatnie, moim zdaniem, są szczególnie ważne dla przetrwania społeczeństwa. Jest tyle mądrych kobiet, może warto posłuchać co mają do powiedzenia, zamiast okaleczać się intelektualnie przy twórczości wspomnianych sióstr G. Zgadzacie się ze mną?

Udanego tygodnia!!

Pozdrawiam,

Wasza pełna mieszanych uczuć M.

Rozmaitości tygodnia #2: królowa na Fashion Week, koniec Olimpiady i największe zło polskiego internetu

czwartek, lutego 22, 2018

moda, wystawa MoMA, items:is fashion modern,

Niedługo minie miesiąc od zakończenia niezwykłej wystawy w Museum of Modern Art - Items: Is Fashion Modern? Wystawy inspirowane modą są ostatnio bardzo popularne, regularnie czytam o kolejnych ekspozycjach w najsłynniejszych muzeach na świecie. Głównie są to prezentacje twórczości jednej znanej postaci czy jednego domu mody, jak chociażby niedawny Dior w Paryżu. MoMA wyszło z zupełnie inną inicjatywą. Postanowili pokazać modę jako część świata designu. Projektowanie i wzornictwo to swoiste połączenie użyteczności i sztuki. Najprościej jest to sztuka życia codziennego, bo jeśli głębiej się zastanowimy może się okazać, że zwykła mydelniczka też jest dziełem sztuki.
Wychodząc z tego założenia, kuratorzy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej stworzyli niezwykłą wystawę. Wszystkie przedstawione tam przedmioty zostały przypisane do poszczególnych pozycji. Cała wystawa to dokładnie sto jedenaście pozycji. Sto jedenaście pozycji, które są w stanie w kompleksowy sposób opisać funkcjonowanie świata mody w ostatnim stuleciu. Niesamowite, prawda?
Intrygująca jest również teza postawiona w nazwie ekspozycji: Czy moda jest współczesna?
Zastanawiająca z dwóch względów. Po pierwsze, czy moda jest na tyle ważnym elementem sztuki współczesnej, że słusznym jest zaprezentowanie wystawy o tej tematyce w tak uznanej i poważanej instytucji? To pytanie jest szczególnie ciekawe, gdy zdamy sobie sprawę, że ostatnia wystawa dotycząca mody w MoMA to rok 1944!
Drugą, równie interesującą kwestią jest wiek poszczególnych projektów. Przyglądając się poszczególnym eksponatom okazuje się, że większość pozycji to projekty pochodzące sprzed kilkudziesięciu lat. Zatem nasza współczesna moda oscyluje wokół tych samych wzorów już od kilkudziesięciu lat.

Inspiracją do dzisiejszego tekstu był dla mnie kurs w którym biorę obecnie udział. Kurs nosi nazwę Fashion as Design, jest dostępny na Courserze i dopiero co się zaczął, więc spokojnie możecie do mnie dołączyć.

Jednym z zadań było wytypowanie trzech (maksymalnie pięciu) pozycji, które naszym zdaniem miały największy wpływ na świat w dwudziestym i dwudziestym pierwszym wieku. Szczerze? Uważam, że już na początku postawili przed nami bardzo trudne zadanie. Wyobrażacie sobie? Wybrać jedynie pięć pozycji z ponad stu? Szczególnie, że patrząc z perspektywy początkującego studenta mam poważne obawy, że niektórych przedmiotów nie docenię, gdyż nie znam zbyt dobrze ich historii. W dodatku pytanie dotyczy "mnie" więc patrzę na to bardzo indywidualnie.
Podejmiecie wyzwanie razem ze mną? Poszukamy razem przedmiotów o największym znaczeniu? Mam nadzieję, że tak :)

Jakie pozycje znalazły się na liście stu jedenastu części garderoby i akcesoriów mający największy wpływ na świat w minionym wieku? Pełną listę w języku angielskim znajdziecie tutaj. Najciekawsze pozycje, uzupełnione o komentarze i w języku polskim, znajdziecie poniżej.

  1. Levi's 501. Kurcze, pierwszy punkt i od razu legendarny model dżinsów, którego historia sięga XIX wieku. Już w tym momencie wiedziałam, że nie będzie łatwo. 
  2. Adidas Superstar. Kolejny uniwersalny i ponadczasowy produkt.
  3. Air Force 1s (Nike)
  4. Okulary Aviator
  5. Plecak
  6. Kominiarka
  7. Baletki. Zmora (?) każdej imprezy. Zaczynamy na obcasach, kończymy w balerinkach 
  8. Bandana. Powiało latami dziewięćdziesiątymi :)
  9. Czapka baseballowa
  10. Beret. W Polsce często nie budzi pozytywnych skojarzeń, ale personalnie patrząc ja berety uwielbiam. Są takie francuskie.
  11. Ramoneska. Motocyklowa skórzana kurtka. Mam wrażenie, że jest to kolejny must have dla każdej kobiety.
  12. Bikini. Współcześnie standard, ale bikini to relatywnie nowy wynalazek, zdecydowanie nie nosiły go nasze babcie. Jest to jeden z tych przedmiotów, który pokazuje jak bardzo zmienił się świat w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat.  
  13. Torebka Birkin Bag. Torebka Hermès to moim zdaniem jeden z najbardziej kultowych przedmiotów na świecie i jednocześnie przedmiot, który zdecydowanie typuję na samą górę mojej listy. Marzę o tej torebce od lat, zapewne jak kilka milionów innych dziewcząt, możliwe, że jeszcze sporo lat pomarzę, bo to nie jest zwykła torebka. A to ze względu na jej legendę. Bo pierwsze skojarzenie z Birkin to zawsze skandaliczne Je T'aime,...Moi Non Plus, trochę klimat rewolucji seksualnej i dużo lat siedemdziesiątych :)
  14. Koszulka w paski (oryginalnie Breton shirt ). Kolejny przykład czystej klasyki.
  15. Burkini
  16. Spodnie Capri
  17. Bransoletka Love Cartiera. Kolejny luksusowy obiekt pożądania, powiedzmy szczerze, która z nas nie marzy o bransoletce od słynnego jubilera?
  18. Chanel №5. Kultowe perfumy <3
  19. Spodnie chino
  20. Converse All Stars
  21. Drewniaki 
  22. Kaszkiet Cappola
  23. Diamentowy pierścionek zaręczynowy. Oczywiście od Tiffany & Co. Niby najważniejsza jest miłość i sam fakt zaręczyn, ale wiadomo, że z Tiffanym jest jakoś tak milej..
  24. Diamentowe wkręty (mowa o kolczykach). Na wystawie zaprezentowano przykłady od Jacob&Company i jestem pewna, że były cudne.
  25. Puchowa kurtka. Ooo tak, żeby było ciepło.
  26. Martensy
  27. Espadryle
  28. Opaska sportowa Fitbit
  29. Polar. Dobry polar, to podstawa, wiesz, że będzie cieplutko :)
  30. Japonki
  31. Futro. Oto ubranie, które wywołało wiele kontrowersji i poruszenia. Z jednej strony ładne i sporo kultowych fotografii wykonano w naturalnych futrach, z drugiej pojawiają się słuszne głosy obrońców zwierząt.
  32. T-shirt z grafiką. Zdecydowanie część garderoby z największą liczbą wariacji :)
  33. Haremki. Dla mnie podstawa w letnich stylizacjach :)
  34. Słuchawki
  35. Turban
  36. Hidżab. Akurat jest to przykład przedmiotu ważnego w zupełnie innej kulturze, więc u nas, w środkowej Europie może mieć trochę mniejsze znaczenie.
  37. Bluza z kapturem (hoodie)
  38. Kombinezon. Chyba jeden z ciekawszych wynalazków mody. Ubranie w którym trudno pójść do toalety, ale które kochają wszystkie kobiety.
  39. Kilt. Szkocki strój narodowy. Ta krata od lat jest inspiracją dla wielu nowych projektów. 
  40. Mała czarna. Jeden z najważniejszych elementów w szafie każdej kobiety.
  41. Le Smoking. Garnitur dla kobiet od YSL. Zdecydowanie projekt, który miał sporo znaczenie dla historii i mody i kobiet.
  42. Skórzane spodnie
  43. Trykot
  44. Mokasyny
  45. Manicure
  46. Minispódniczka
  47. Śniegowce. W tych butach zawsze będzie ciepło.
  48. Koszula Oxford cloth button down. Klasyka, tym razem dla panów.
  49. Kapelusz Panama
  50. Perłowy naszyjnik. Taki totalny klasyk, prawda?
  51. Ołówkowa spódnica
  52. Flanelowa koszula w kratę
  53. Koturny. Buty, które panie kochają, a panowie zwykle nie znoszą
  54. Koszulka polo
  55. Czerwona szminka
  56. Rolex
  57. Sari
  58. Jedwabny szal
  59. Sukienka bieliźniana. Trend był mocno popularny w latach dziewięćdziesiątych, a ostatnio znowu wraca.
  60. Spanx. Bielizna wyszczuplająca - jeden z najlepszych pomysłów 21 wieku :) Wiecie, że majątek założycielki firmy, Sary Blakely, przekroczył już miliard dolarów?
  61. Koszulki sportowe. Żyjemy w czasach, kiedy każdy fan może nosić taką koszulkę, jak jego idol z drużyny. Z czasem te koszulki przenikały też do świata mody i na wybiegi.
  62. Szpilki
  63. Garnitur
  64. Krem do opalania. Akurat biorąc pod uwagę, że opalenizna jeszcze kilkadziesiąt lat temu była bardzo niemodna, jest to element wybrany bardzo słusznie, bo pokazuje jaką transformację przeszedł kanon urody w ostatnim wieku.
  65. Maska chirurgiczna
  66. Swatch
  67. Tatuaże. Ponownie jak w przypadku opalenizny, postrzeganie tatuaży w ostatnim stuleciu zupełnie się zmieniło. Dawniej tatuaże postrzegano raczej negatywnie, obecnie są formą ozdoby i ekspresji.
  68. Sandały Tavas
  69. Krawat
  70. Rajstopy
  71. Dres
  72. Trencz
  73. Golf
  74. Biały T-shirt
  75. Stanik
  76. Sukienka kopertowa. Kto czyta tego bloga od bardzo dawna wie, że jeden z pierwszych opublikowanych tekstów dotyczył właśnie tej sukienki, możecie go przeczytać tutaj :)
Jak sami widzicie, większość tych przedmiotów znamy z codziennego życia. Niektóre są przepiękne, niektóre brzydkie. Szczególnie ciekawą kwestią są te mniej ładne, ale wygodne przedmioty - dzięki temu, że zostały tak bardzo spopularyzowane i zakorzenione we współczesnym świecie możemy je nosić bez stresu :)

Z wielkim trudem wybrałam pięć swoich typów. Nadal mam poważne wątpliwości, a wyboru dokonałam na podstawie subiektywnej opinii. Ostatecznie, za najważniejsze pozycje uznałam: małą czarną, ramoneskę, levi's 501, czerwoną szminkę i Birkin Bag. Moim zdaniem to zbiór ponadczasowych przedmiotów, którymi można już jednoznacznie zdefiniować swój styl i dobierając odpowiednie dodatki zawsze wyglądać dobrze :) 

Koniecznie napiszcie w komentarzach co Wy wybraliście!! Wprost umieram z ciekawości :)

Pozdrawiam, 

Wasza modnisia M.

Ilu przedmiotów potrzeba do opisania mody w ostatnim stuleciu? Nie więcej niż 111

wtorek, lutego 20, 2018


Jedna scena pościgu. Dokładnie tyle wystarczyło, aby cały świat w napięciu czekał na premierę Czarnej Pantery. A trochę musieliśmy poczekać, bo zeszło się prawie dwa lata. Czy się opłacało? Zdecydowanie.

Po pierwsze: film miał dobrą kampanię reklamową. Internet zalały reklamy z hasłem Nowe oblicze Marvela. Poza ty spot Lexusa na Super Bowl był przekozacki - głównie za sprawą hasła Long live the King, jakiś wybitnie sprytny człowiek to wymyślił.

Wróćmy jednak do początku, bo nie każdy musi przecież znać Czarną Panterę. Ja nie znałam. Do czasu. W filmie Avengers: Wojna Superbohaterów trwają spory dotyczące regulacji działalności superbohaterów. Podczas spotkania ONZ dochodzi do zamachu w wyniku którego ginie król małego afrykańskiego państwa - Wakandy. Świat uważa Wakandę za bardzo biedny kraj, zbyt dumny, aby przyjąć pomoc humanitarną. W rzeczywistości Wakanda leży na ogromnych złożach vibranium (supermetal z kosmosu), dzięki czemu jest w zasadzie najbardziej rozwiniętym krajem świata. To swoisty raj. Jednocześnie, jest to kraj ze sporą tradycją wojenną. A jej nowy król T'Challa to świetnie wyszkolony wojownik, który w wolnym czasie biega w przebraniu Czarnej Pantery.

T'Challa powraca do ojczyzny i rozpoczyna przygotowania do koronacji. Wakanda jest krajem wysoko rozwiniętym technologicznie, ale jednocześnie tradycja ma tam spore znaczenie. Akurat muszę przyznać, że wątek z koronacją był bardzo przewidywalny, ale jest to zło konieczne, niektóre rzeczy po prostu muszą zostać pokazane, aby wszystko składało się w logiczną całość.

T'Challa nie może niestety cieszyć się (?) swoją nową rolą w spokoju. Do kraju przybywa bowiem jego kuzyn, który rości sobie prawo do korony. I ją zdobywa.

Niestety, nowy król nie jest fajny. To władca tyran, panujący w myśl zasady - albo jesteś ze mną albo giń. W dodatku zupełnie nie szanuje tradycji Wakandy. Dla mnie było to dosyć denerwujące, bo zdobył tron właśnie wykorzystując tradycyjne zasady panujące w kraju. Ogólnie, cała ta postać mnie mocno denerwowała, czyli w zasadzie też na plus - wzbudzał skrajne emocje.

Króla T'Challe polubiłam bardzo. Za całokształt. Bycie królem to nie jest łatwe zadanie, szczególnie, kiedy już na samym początku panowania odzywają się demony przeszłości. On się jednak nie poddaje, walczy o to co kocha, a w dodatku kwestionuje dotychczasowe zasady, na nowo definiując co oznacza bycie władcą.

Bardzo zastanawiało mnie dlaczego ludność Wakandy jest jak chorągiewki na wietrze. Niemal bezrefleksyjnie poddaje się dyktatorskiej władzy, bez zmrużenia oka zwracając się przeciwko poprzedniemu władcy. A przecież wcześniej nie było żadnych przesłanek, żadnych sygnałów, że coś jest nie tak i że są niezadowoleni z aktualnej sytuacji. Czy przebywanie w obecności zbyt dużych dawek vibranium wpływa na zdolności intelektualne? Być może trochę ironizuję, jednak miałam odczucia, że akurat ten wątek nie został odpowiednio zbudowany w scenariuszu.

Jest jeszcze jeden aspekt, na który warto zwrócić uwagę podczas filmu. Wakanda to kraj w Afryce. Stamtąd pochodziło większość niewolników. Co więcej, podziały rasowe we współczesnym świecie są nadal bardzo wyraziste. Mamy więc Wakandę i szczęśliwych ludzi żyjących w dobrobycie. Mamy też resztę ludności Afroamerykańskiej, która może żyć w znacznie gorszych warunkach. I pojawia się dylemat, czy aby nie należy im pomóc. T'Challa stara się chronić swój świat, ukrywając jego prawdziwą tożsamość i ja całkowicie to rozumiem. Rozumiem też, że patrzenie na niesprawiedliwość dookoła może być bolesne. Wakanda jest jednak krajem wysoko rozwiniętym, zatem nie powinna rozpatrywać pomocy innym jedynie w kategoriach militarnych i rasowych. Bardzo pozytywnie oceniam złożoną na koniec deklarację wymiany myśli technologicznej z całym światem. Nie jedynie z ludźmi o tym samym kolorze skóry. Kino i filmy o superbohaterach również mogą być narzędziem szerzenia idei równości. I ciesze się, że Czarna Pantera została wykorzystana w ten sposób. Jeśli tylko ja zrozumiałam przesłanie filmu w ten sposób, będę bardzo zadowolona, gdy podzielicie się swoimi interpretacjami w komentarzach.

Zdradzę Wam jeszcze jedno. Wiecie jaki jest główny powód mojej obecności na tym filmie? Oni tak zabawnie mówią. Mają fajne akcenty i fajnie się wypowiadają. I kupiłam bilet, tylko, żeby ich posłuchać. I tak, upewniłam się przed zakupem, że jest to wersja z napisami :D

Podsumowując, Czarna Pantera to zdecydowanie dobry film, który polecam każdemu! A Wy byliście już na filmie? Dajcie znać jak wrażeni po projekcji: *

Pozdrawiam,
Wasza zauroczona filmem M.

Czarna Pantera - zdecydowanie najlepszy prezent walentynkowy ever

niedziela, lutego 18, 2018


Jako mała dziewczynka miałam wielkie marzenia dotyczące mojej przyszłej kariery zawodowej. Od dziecka chciałam być projektantką mody. Upadek tych marzeń to była największa trauma mojego życia, niestety umiejętności rysunkowe nie rozwinęły się u mnie przez ostatnie dwadzieścia lat ani trochę. Kiedy podrosłam, zdałam sobie sprawę, że nie zostanę wielką żadną projektantką mody. Okazało się jednak, że chociaż nie umiem rysować, zdarza mi się od czasu do czasu coś napisać. Wiersz, opowiadanie, rozprawkę, kilka rozdziałów książki itp. Mniej więcej wtedy zamarzyło mi się, że mogłabym zostać felietonistką. Nie taką zwykłą felietonistką. Chciałam być kimś w stylu Carrie Bradshaw, pisać trochę o życiu kobiet, trochę o modzie, a nawet trochę o kulturze. Mieć swoją kolumnę w czasopiśmie. I w każdym tygodniu publikować przegląd najciekawszych wydarzeń wzbogacony zabawnymi, niekiedy kąśliwymi komentarzami.
Jakiś czas temu regularnie czytałam podobną kronikę w jednym z internetowych magazynów o modzie, niestety, zniknęła. A skoro mnie nie ograniczają wymagania redakcji i mogę pisać to na co mam ochotę, zdecydowałam, że sama zacznę tworzyć takie tygodniowe podsumowania najciekawszych wydarzeń. I to jest cała geneza mojego tygodniowego podumowania! Witajcie w pierwszej odsłonie!


Wszystkie Małgośki świata w Bibliotece Narodowej

Ale szum, ale tłum. czarna noc, biały rum, złote stosy pomarańczy... niesie się z głośników na nowej wystawie podsumowującej twórczość Maryli Rodowicz. Cóż, wyglądałam pewnie trochę dziwnie, ale podczas zwiedzania uśmiechałam się do eksponatów. Zdecydowanie jest do czego się uśmiechać: przegląd fantastycznych kostiumów scenicznych, pierwsza gitara Maryli, oryginalne listy i teksty piosenek, czadowy neon Opole 69 i jeszcze bardziej czadowe czerwone Porsche. Zalecam pośpiech, wystawa jedynie do 9 kwietnia.




Vogue wreszcie w Polsce

Aaaaaaa!! To chyba prawdziwe pożegnanie komunizmu w Polsce. Wreszcie wychodzimy z cienia. Wreszcie mamy swoje wydanie Biblii Mody. Tylko, dlaczego na okładce jest socjalistyczny PKiN i czarna Wołga? Może zdjęcie światowej sławy fotografa to sygnał, że zagranicą postrzega się nas jednak trochę inaczej? Zresztą nieważne, bo okładka jest całkiem fajna i wygląda spoko. Poza tym, była sporą inspiracją do zabawnych przeróbek.
I jaki to był szał. Pierwszy numer Vogue. W niektórych sklepach już z samego rana pokończyły się dostępne egzemplarze tego luksusowego magazynu. A wystarczyło pójść do lokalnego kiosku, zapytać lokalna panią Grażynkę, czy za tą gazetę to się da zapłacić kartą. Nie da się, to poprosić o chwilowe przetrzymanie tego cennego wydania i pobiec do bankomatu po prawdziwe pieniądze. I już. Jest gazeta i są emocje jak z polowania na kolekcje projektantów dla sieciówek.
A jak z treścią? Cóż, jeśli ktoś lubi czytać, to możesz się trochę zawieść. Miałam nawet poważne rozkimy, po pierwsze, czy wszystkie Vogue zagranicą wyglądają pod względem treści tak jak polski? A jeśli tak, to gdzie tyle pokoleń fashionistek znajdowało inspiracje? Ponownie, jeśli odpowiedź byłaby twierdząca, pojawia się najważniejsze pytanie: o całą istotę Vogue, czy jest to magazyn do czytania czy do oglądania? Autorka nie wie, autorka tylko przejrzała reklamy i zrobiła sobie zdjęcie z gazetą dla lajków na Instagramie.


Czarna Pantera w kinach

Bez wątpienia jest to  najlepszy film Marvela w tym roku. I zdecydowanie jest to najsuchszy żart w dzisiejszym tekście. Ja wiem, że to pierwsza premiera Marvela w tym roku, ale cóż mogę poradzić, skoro film jest rzeczywiście dobry. I dobra data premiery, bo to walentynkowa produkcja dla każdego, można nawet iść bez pary i bawić się wyśmienicie: śmiać się, denerwować, martwić czy kibicować tłukącym się facetom. Wow, dosłownie wszystko, czego potrzebuje kobieta w Walentynki.


Wysokie Obcasy szokuje nową okładką

Redaktorki zastanawiają się czy "Aborcja jest ok?". Połowa Polski zastanawia się czy cukrowo różowa okładka jest ok i czy rzeczywiście powinno istnieć coś takiego jak aborcyjny Dream Team. Najlepiej będzie, gdy na te trudne pytania każdy odpowie sobie sam.

Tesla Roadster w kosmosie

Manekin w aucie poleciał w kosmos. Oto znak naszych czasów. Rakietę wystrzelono już ponad tydzień temu, ale czy wiedzieliście, że powstała nawet strona internetowa na której można na bieżąco śledzić lokalizację Tesli Roadster ze Starmanem wewnątrz? Sprawdźcie tutaj.


Everything Sucks na Netflix

Na Netflix zadebiutował nowy serial. Akcja toczy się w latach dziewięćdziesiątych i zamierzeniem producentów było, żeby serial wyglądał jak produkcja z tego okresu. Chyba się udało.
Obejrzałam pierwszy sezon i mało co mi się podobało. Trudno się w tym wszystkim połapać, ze względu na zawiłe relacje miłosne: Luke kocha się w Kate, Kate czuje, że jest lesbijką i lubi Emaline, Emaline jest dziewczyną Oliviera i jednocześnie pozostaje również obiektem zainteresowania McQuaida. Szaleństwo! A to jeszcze nie wszystko. Obejrzyjcie, żeby się przekonać. Jednak jedynie, jeśli macie silne nerwy, Luke jest strasznie rozpieszczony i może być postacią wybitnie irytującą. Zakład, że go nie polubicie?

PS. Najzabawniejsze zdanie całego sezonu: To jest Internet. Po co ktoś miałby pisać tam nieprawdę?

Mean Girls debiutuje na Broadwayu

Pamiętacie ten film z 2004? Teraz film został przeniesiony na teatralne deski. Musical zadebiutuje już w tym miesiącu. Do Nowego Jorku trochę daleko, ale warto wiedzieć, co w trawie piszczy. Żartuję, liczę, że to będzie dobry spektakl, bez fałszywych dźwięków.



Jak Wam się podoba przegląd newsów tygodnia? Dajcie znać w komentarzach <3

Pozdrawiam,

Wasza niespełniona projektantka mody M.

Rozmaitości tygodnia #1: Maryla na wystawie, Vogue w Polsce i Czarna Pantera na ekranach kin

czwartek, lutego 15, 2018


50 twarzy spaghetti

Chłopak Szarloty trochę się martwi, że rzadko pojawia się w cyklu i musi być wobec tego wielkim nudziarzem. Ja tam się nie znam, ale jeśli ktoś zaliczył romans w pracy ze spaghetti w tle to nie może być takim znowu nudziarzem. Chyba, że to było spaghetii z proszku, wtedy kwestia jest sporna.

Zostańmy przy włoskiej kuchni, bo to jednak nie jest dobra opcja. Po obiedzie wyglądam jak ciężarna, zupełnie jakby w moim brzuszku mieszkało małe spaghetti bambino 😂😂

Miłość, dzieci... Jakie to spaghetii romantyczne! Może twórcy Greja powinni się jeszcze zastanowić i zastąpić czerwone wstążki makaronem z sosem?


Kosmiczne wojaże

Dż: Widziałaś samochód w kosmosie? Była transmisja!
Sz: Nie.
Dż: Ja też nie. Nie chciało mi się oglądać.

Najciekawsze tematy na randkę

Mura, nowa postać w cyklu też ma ciekawe doświadczenia randkowe. Ostatnio poznała prawdziwego romantyka, który przez cały posiłek opowiadał o odklejonym od aparatu ducie. Przy jedzeniu to trochę słabe, więc Mura zaproponowała zmianę tematu. I zmienił. Na leczenie kanałowe zębów.


Różnice międzypokoleniowe

Rozmowa na przystanku:
Chłopak 1:Masz coś do mojej dziewczyny?
Chłopak 2:Mam do niej wiele. Wiele nierozwiązanych spraw. A największa jest taka, że nie mam żadnych spraw.
Chłopak 1: Próba rozmieszania się nie powiodła.

Albo te żarty są tak bardzo tragicznie suche albo za cholerę nie rozumiem dzisiejszej młodzieży 🤯🤯

Millenialsi i pieniądze

Dż: Zdecydowanie muszę zacząć nosić ze sobą gotówkę. Ostatnio miałam zapłacić za wstęp. Złotówkę. A w moim portfelu było jedynie 97 groszy i 11 koron. Nie pozostało mi nic innego jak zapytać: czy mogę zapłacić kartą?

Dziwne rozmowy na ulicy

Dziewczyna z ulotką: Cześć! Zapraszamy do klubu "Wesele".
Chłopak: A jest tam striptiz?

Ooo kochany! Chyba się trochę pospieszyłeś. To ma być wesele, striptiz proponuję zostawić na noc poślubną.


Pamiętajcie, żeby dać lajka! Dziewczyny się ucieszą <3 

DzM #7: 50 twarzy spaghetti, kosmiczne wojaże i różnice międzypokoleniowe