wtorek, stycznia 20, 2015

Miałam dzisiaj piękny sen.

Miałam dzisiaj piękny sen.

Tak planowałam zacząć dzisiejszy tekst, ale w zasadzie akurat snów z tego tygodnia nie pamiętam. A chciałam napisać już dzisiaj. Załóżmy, więc, że miałam niesamowity, zapierający dech w piersiach sen.

Sen, wyobraźnia, pułapki umysłu

Śniłam dzięki czemuś, co nazywamy wyobraźnią. Przyznam, że mam dość bujna wyobraźnię, pozwala mi na wizualizację prawie wszystkiego (pewnie większość ludzi tak ma). Mogę sobie wyobrazić ból złamanej nogi, albo uczucia innej osoby w danej chwili, albo idealne tenisówki. Mogę też tworzyć historie w głowie. Uwielbiam to robić. Zawsze jest jakaś fabuła, watki, postaci, spiski, podróże, niebezpieczeństwa i te sprawy. W ciągu dnia łatwiej wyobrażać sobie sytuacje realne, z życia codziennego (można sobie wyobrażać mieszkanie zagranicą, albo podróż gdzieś tam albo cokolwiek). Nocą, w snach spotykam najróżniejszych superbohaterów i to wcale nie takich z uniwersum Marvela albo DC. Mój umysł tworzy własne postaci, oczywiście z unikalnymi supermocami. Moje zamiłowanie do superbohaterów, które zaczęło się wieki temu od Supermena, odłóżmy, na kiedy indziej. Dzisiaj chciałabym porozmawiać o wyobraźni.

Wyobraźnia.

Niewątpliwie czyni nasze życie ciekawszym i przyjemniejszym. Pozwala oderwać się od szarej rzeczywistości. Każdy lubi pomarzyć. Nawet ludzie, którzy z pozoru mają wszystko na pewno często sobie coś wyobrażają.

W ogóle to jedno słowo kryje w sobie taką głębie, tyle odcieni. Mogłabym o niej pisać i pisać, albo nie pisać wcale. Zakładam, że też ją macie i rozumiecie co chcę przekazać. Może właśnie dlatego, że pozwala na tak wiele, tak trudno ją opisać. Po prostu jest nie do opisania.   
Pomimo tych wszystkich możliwości, pomimo całego piękna, którego możemy dzięki niej doświadczyć, ma też drugą twarz. Diaboliczną. 

Człowiek może sobie wmówić, ze wytwory jego wyobraźni są rzeczywistością. I mamy wtedy chorobę psychiczną. Moment, gdy mój umysł, staje się moim wrogiem. Moje ciało – więzieniem. Matnia, sytuacja, od której nie ma ucieczki. A wszystko przez tą cudowną wyobraźnię.

Kiedy o tym myślę automatycznie stają mi przed oczyma różne przykłady, urojone ciąże, kończyny fantomowe. A także schizofrenia, wyobraźnia całkowicie zawładnęła człowiekiem. Osoba odbiera inne bodźce, niż te, które jej wysłano. Ma własny świat i nie zawsze jest to piękna kraina. Niestety koniec takiej historii jest bardzo często tragiczny. 

Czekałam ostatnio na spotkanie, dość długo, zaczęłam się nudzić i rozglądać dookoła. Człowiek z torba wsiadający do metra, automatycznie wyobraziłam sobie, ze jest terrorystą. Widziałam już wybuchający wagon i myślałam, aby jak najszybciej odjechali, zanim wybuchnie w pobliżu mnie. Następnie zauważyłam mężczyznę, z brodą, w kapturze. Spacerował po peronie. Wyobraziłam sobie taką sytuacje: psychopata spotyka wzrokiem dziewczynę. W następnej scenie w większości filmów ta dziewczyna jest już martwa. Co prawda ten człowiek raczej nie był psychopata i nie krzyżowaliśmy spojrzeń, ale wyobraźnia zadziałała tak skutecznie ;) 

Początkowo planowałam zatytułować tekst pytaniem „Wyobraźnia. Przekleństwo czy dar?”. Zrozumiałam, że nie można wybierać. Wyobraźnia jest naszym największym darem, ale jest też największa klątwą. Za chwile radości możemy zapłacić najwyższą cenę. Jest jak najpiękniejsza róża w ogrodzie, z daleka zachwyca wyglądem i zapachem, ale bliższy kontakt ujawnia duże, kłujące kolce. I chociaż te kolce ranią mi dłonie nie potrafię odmówić sobie przyjemności dotknięcia pięknej róży. I tak właśnie jest z tą wyobraźnią.


P.S. Zakładam, że nie jestem nieomylna i moja opinia może być odosobniona a nawet jedyną na milion. Jeśli tak uważacie dawajcie znać w komentarzach.