czwartek, stycznia 15, 2015

Pożegnania.

Pożegnania.


„Przeproście matule jedyna, że wyszłam bez pożegnania, zabrakło czasu na słowa, gdy wybił dzwon do powstania” Anita Lipnicka&John Porter - Jeśli nie wrócę | "Morowe Panny"
 
Nie umiemy się żegnać. Podany powyżej przykład jest może bardzo dramatyczny, ale prawdziwy.
Zawsze, gdy trzeba się naprawdę pożegnać brakuje czasu, brakuje słów. Zostaje żal.

Zdarz się wam, że chcecie się z kimś pożegnać, choćby ze znajomymi. Rozmawialiście długo, dawno się nie widzieliście, trzeba się zbierać, biec szybko na ostatni autobus. I już, co innego zaprząta waszą głowę. Jest pośpiech, pogoń za kolejną sprawą. I takie jest pożegnanie. Bez chwili zastanowienia, na szybkiego: „cmok cmok, trzymaj się, lecę, biegnę, bo autobus ucieka”.  A może warto przystanąć, warto pomyśleć. Może następny raz zobaczymy się za kilka lat, może nigdy…
Może nie jest ważny autobus tylko człowiek. Chyba na pewno. Ludzie wychodzą i nie wracają, życie czasem bywa okrutne i podłe. 
I właśnie o tym chcę powiedzieć, o tym uczuciu: żalu może pustce, może poczuciu winy. Tak się spieszymy, że znowu nie zauważamy człowieka, znowu skupiamy się na nic nieznaczących sprawach codziennych. Szkoła, telenowela, koncert – ważne, ale nie tak jak człowiek.  
Z biegiem lat stajemy się coraz mądrzejsi (podobno), coraz częściej pojawia się potrzeba pożegnań. Tylko wiecie, mądrość zawsze przychodzi z czasem i poprzedza ją wiele błędów. Na szczęście macie mnie, ja już dzisiaj radzę wam – zauważcie drugiego człowieka! Zaniedbany przyjaciel to stracony przyjaciel. Zaniedbane pożegnanie to jeden z większych życiowych błędów. 
A żal?
 On zostanie z wami na zawsze, zawsze będziecie czuć, że nie powiedzieliście wszystkiego. Zawsze będziecie żałować. Są tysiące, miliony przykładów takich sytuacji, każdy może przywołać jakiś ze swojego życia. 
Odchodzimy bez słowa. Nie róbmy tego. To nie jest dobre.  
A ten tekst pewnie nie jest odpowiedni na bloga. Miało nie być trudnych tematów. Trudno. Jednak będą. Winą obarczcie Rusowicz i „Pieśń Wiktorii” i jeszcze fejsbuka. Aha i nie myślcie, ze chcę się z wami żegnać. Jeszcze nie.