sobota, stycznia 10, 2015

Za darmo do teatru. W styczniu.





Teoretycznie każdy lubi gratisy. Fajnie, gdy ktoś nas czymś obdaruje. Ale serio, co robicie później z takimi gadżetami? Mam na myśli na przykład smycze? Nie potrzebuję ich i zwykle staram się nie brać, gdyż później tylko zaśmiecają mi otoczenie. Długopisy i notatniki zawsze są spoko ;)

 A co gdy możemy za darmo pójść na jakieś wydarzenie kulturalne? Teatr, muzeum, wystawa. Nie oszukujmy się mało, kto zechce się wybrać. Społeczeństwo nie lubi sztuki, albo nie chce polubić. Niektórym wydaje się, że dobra sztuka to droga sztuka. Czasami rzeczywiście darmowe wydarzenie może się okazać chłamem, ale tak po prawdzie też.

Najważniejsze - za każdym przedsięwzięciem stoją godziny pracy. Ktoś się stara, komuś zależy. Nie wszyscy potrafią to zrozumieć, nie każdy potrafi zachować się z klasą. Zatem to chyba dobrze, że nie każdy chce obcować ze sztuką.

Jakiś czas temu wybrałam się na darmowy spektakl Teatru Halibut. Grali „Kotkę na gorącym, blaszanym dachu”. Nie byłam do końca pewna, co mnie tam spotka.
Spotkało mnie wielkie zaskoczenie. Aktorzy amatorzy zaprezentowali bardzo dobry kunszt (świetna dykcja, tekst opanowany perfekcyjnie, żadnych śmieszków). Ze spektaklu wyszłam bardzo zadowolona i podbudowana.

Jaki sens ma wspominanie wydarzenia sprzed ponad miesiąca? Halibut powraca! Już 18 stycznia możecie zobaczyć spektakl „Słomiany wdowiec”. Oderwijcie się od książek w tym smutnym czasie sesji i idźcie do teatru!  

Szczegółów szukajcie na fejsbukach. Ja ze swojej strony serdecznie polecam i zapraszam!! J