poniedziałek, lutego 16, 2015

Nudzisz się w ferie? Z tymi serialami już ci to nie grozi.

Obserwujemy ostatnio dziwne zjawisko. Na fejsie ciągle jest dużo aktywnych osób, stacje telewizyjne zaobserwowały wzrost oglądalności porannych wydań „Sędzi Anny Marii Wesołowskiej” oraz „Pielęgniarek”. Drastycznie wzrosła liczba komentarzy pod artykułami na Pudelku. Ogólnie jakimś dziwnym trafem duża część populacji ma nagle mnóstwo wolnego czasu, a zgodnie z przewidywaniami naukowców ten stan utrzyma się prawdopodobnie do początku marca.

Seriale na ferie, telewizor, king kong,


Zbadałam tą sprawę dogłębnie. Okazało się, ze nastał sielankowy czas dla uczniów i niektórych studentów. FERIE. Prawdą jest, że trochę ludzi postanowiło zaszaleć, wyjechać na jakieś narty albo plażę, ale jednak znakomita większość siedzi sobie teraz w domu, narzeka na śmiertelną nudę i nie ma co ze sobą zrobić. Mam w sobie trochę z dobrego samarytanina, dlatego spieszę na pomoc tym wszystkim biedakom. Oto ranking seriali idealnych na czas ferii (jeśli nadal masz sesję to też się sprawdzi!). A tak w ogóle może to wcale nie jest ranking, bo oznaczałoby to, że któryś z tych seriali jest fajniejszy od innego, a to nie prawda, wszystkie są tak samo warte uwagi. Zatem oto lista seriali na ferie. 

Krew z krwi (2012)

Serial już trochę stary, ale zdaje się, że robił go Canal+, więc może nie wszyscy widzieli. Wiem leciał też w TVP, ale może niektórzy, tak jak ja, uruchomiają telewizor raz na 2 tygodnie zobaczyć czy jeszcze żyje.
Serial opowiada o losach Carmen, jej maż niestety był gangsterem i niestety ktoś go popsuł. Carmen zostaje sama z 3 dzieci i policją na głowie. Dodatkowo pojawiają się naciski z branży jej małżonka. Nieciekawa sytuacja. Jak sobie z nią poradzi możecie zobaczyć w tych kilku odcinkach. 

Główną role gra sympatyczna Agata Kulesza w kolorze blond. Mamy tam też całkiem młodego Musiała. 

Serial jest bardziej dramatyczny niż komediowy, niech was nie zwiedzie lekki opis, mamy ferie, wczułam się i poczułam po prostu taką lekkość pióra. 

Krew z krwi


Wataha (2014)

Początkowo nie miałam ochoty na ten serial. Bohaterscy strażnicy graniczni jakoś mi nie odpowiadali. W sensie taka wizja. Jak myślę „straż graniczna” to widzę facetów w białych koszulach, siedzących w budce przy przejściu granicznym. Tutaj mamy dzielnych panów i panie, ubranych w stroje moro, z bronią w kaburze i na tajnych akcjach. Jednak pewnego wieczoru, zupełnie przypadkowo obejrzałam pierwszy odcinek i totalnie mnie wciągnęło. Podobał mi się intryga, bohaterowie i te takie elementy jakby nierealne. Wilk chociażby. Tak więc totalnie się wkręciłam. Głównym bohaterem jest Wiktor Rebrow, jego dziewczyna zginęła w zamachu bombowym, a on teraz stara się odkryć jak do tego wszystkiego doszło.

Jedyne, co mnie zdenerwowało w tym serialu to liczba odcinków. Liczyłam, że będzie ich więcej!

Ogólnie serial ma niepowtarzalny klimat i bardzo polecam.

Wataha, serial


 Penny Dreadful (2014)

W Polsce tytuł przetłumaczono, jako „Dom Grozy”. Akcja toczy się w XIX wiecznym Londynie. Wiecie wąskie londyńskie uliczki, mroczne zakamarki, mgły, niebezpieczeństwa, zakazane pojedynki. W zasadzie nie wszystko, co wymieniłam pokazano w serialu, ale chciałam tylko pokazać wam klimat. XIX wieczny Londyn zawsze kojarzy mi się, jako niezwykłe miejsce, pełne magii i z dreszczykiem grozy.  

Pewnie nie każdy czytuje romanse historyczne, ja lubię ten gatunek (fail). Akcja często toczy się w Londynie. Zwykle mamy jakiegoś bogatego hrabiego, oczywiście musi być mroczną i nietuzinkową postacią, jego wybranka też jest nietuzinkowa. Zwykle zresztą nie zauważa, jaki na prawdę jest jej hrabia, na siłę stara się go chronić, bo on taki delikatny. I w takich historiach zawsze są jacyś złoczyńcy, próby morderstw, porwania, czasami mamy też duchy. A najlepiej, gdy pojawiają się tajne stowarzyszenia i paranormalne zdolności. Wtedy zaczytuję się na maksa. I ten serial klimatycznie kojarzy mi się z tymi powieściami. 

Abstrahując od moich literackich namiętności. Nie myślcie, że to serial dla romantycznych blondynek. Klimat podobny do tych książek i podobny do serialu znajdziemy w filmach o Sherlocku Holmes (tych z Robertem Downey Jr.). Szczególnie w Grze Cieni. 

Zatem mam nadzieję, ze czujecie już mniej więcej, że warto ten serial obejrzeć. A teraz kolejny atut: bohaterowie. Mamy tutaj Frankensteina, wilkołaka, wampiry, opętaną kobietę, mordercę-rozpruwacza, van Helsinga oraz Doriana Greya. Idealnie. Wspominałam już kiedyś o moim zamiłowaniu do superbohaterów, odnosi się do postaci z komiksów, literatury a także mariażu literatury i komiksów (patrz „Liga Niezwykłych Dżentelmenów”, jestem ogromna fanką). Warto dodać, że postaci są dobrze zbudowane, każdy niesie własny bagaż doświadczeń, z którymi musi sobie poradzić. 

Zatem jeśli jesteście fanami historii w opisanym klimacie, uwielbiacie Draculę, Frankensteina i Alana Quatermaina to serial dla was.


Penny Dreadful, serial

The Flash (2014)

Serial o superbohaterze. Flash jest jedna z wielu postaci z uniwersum DC. W zasadzie chyba nawet nie muszę tłumaczyć, dlaczego lubię ten program.

Historia jest lekka, w sam raz na rozluźnienie. Nie wymaga myślenia, nie wymaga analiz.  Tylko patrzysz. Możliwe są ewentualne wzdychania w niektórych momentach. Ogólnie super.

W tym serialu mamy taki atomowy klimat. Wiecie wiek atomu. Jak to w komiksach z lat 50. Wydaje mi się, ze tam zawsze będziemy mieć ten atom. I super. Nasz bohater zyskuje zdolności dzięki wybuchowi akceleratora cząstek, a naukowcy opowiadają o tachionach. Bajerancko. 

Nie podoba mi się tutaj jedynie powielanie pewnych schematów. Szczególnie na linii superbohater – dziennikarka. Ale to nie wina scenarzystów, a twórców komiksu.

Serial nie jest może tak dobry jak te przedstawione wyżej, ale można go oglądać z zainteresowaniem.

The Flash

Girls (2012)

Jeden ze szlagierów. Mega popularny serial, ale tylko w pewnych grupach. Faceci raczej za nim nie przepadają. Opowiada o życiu grupy młodych ludzi z NYC. Główna bohaterka, Hannah Horvath, jest totalnie odjechana. Ma trochę nadwagi, małe cycki i dziwne odchyły. I nie ma kompleksów. Chociaż nie uważam, żeby była jakaś mocno ładna, albo mocno nieładna, nie jest na pewno standardowa. I nie wstydzi się pokazać na ekranie cellulitu. Może niektórym wydaje się to niesmaczne (mi też czasami), ale i tak ją kocham. Za to, że jest taka bezkompromisowa, za to, że pokazuje, że świat wcale nie składa się tylko z chudziutkich lasek ze wzrostem modelek. Są też takie zwykłe dziewczyny, albo takie z lekką nadwagą, nie są uznawane za ładne, bo mamy teraz takie głupie hollywoodzkie standardy, a przecież normalne laski też są fajne. Tylko mniej szczupłe.  

Girls, serial


To zaledwie kilka propozycji. Ferie nie są zbytnio długie, więc pooglądajcie sobie seriale, ale tez poróbcie coś innego, najlepiej równie fajnego, albo fajniejszego. Jakiś spacer, jakaś impreza, spotkanie ze znajomymi. W każdym razie bawcie się dobrze! A jeśli polecacie jakiś serial to dajcie znać w komentarzach :)