piątek, marca 20, 2015

Jak żyć?

Porady, dorady

Zauważyłam ostatnio, że wszyscy dookoła, albo większość, udziela mi porad. Każdy mówi mi jak mam żyć, co robić, czego nie robić. Nie wiem, czy wcześniej to zjawisko było mniej nasilone, czy ja byłam na nie mniej wyczulona. W każdym razie ostatnio jestem bombardowana „dobrymi radami” i wyraźnie widzę jak bardzo są zbędne. I jak bardzo mało wartościowe. I widzę, taki wielki znak „Nie rób tego innym!” I wam radzę tak samo.

Bo jak wszyscy wiemy trudno usłyszeć siebie w takim zgiełku innych głosów. Grechuta miał rację. Nie jest łatwo. Musicie się mocno wsłuchać, w zasadzie musimy. Nie zależy mi zbytnio na radach innych, nie lubię, kiedy ktoś jest niby miły, a tak naprawdę tylko czeka, aż się złamię. Nienawidzę, gdy ktoś używa w stosunku do mnie pobłażliwego tonu głosu. Niektóre rzeczy robię tylko z przekory. Nie chce by inni mieli rację. A większość rad to dla mnie bzdurna gadanina. Stracony czas. Przede wszystkim staram się słuchać siebie i nie dać się zwabić w te okropne wpływy innych ludzi, gdyż na koniec dnia i tak każdy zostaje sam.

Usłyszałam ostatnio, że nie powinnam przesadzać z jedzeniem ryb. Jedna na tydzień to maks. Bo ryby niezdrowe. Inni powiedzą, że ryby są zdrowe i trzeba je jeść częściej. A co jeśli ja chcę jeść ryby codziennie? Bo chce, mam taki kaprys, taką ochotę. I jestem wtedy szczęśliwa i zadowolona. Za kilka lat odłożą się we mnie te metale ciężkie z ryby i będę radioaktywna? Trudno. 

Doradzanie jest spoko. Dobra nie jest. Napisałam to, aby być poprawną politycznie. Nie chce żadnych rad na temat mojego życia, których nie potrzebuję. Jeśli czegoś nie wiem, to wyobraźcie sobie, że pytam. A za cenne rady, za pomoc to mogę po rękach całować. Też tak macie?

Bo wiecie wasze życie. Wy je przeżywacie. I nikt za was. Więc za dużo szkodzi. W nadmiarze wszystko szkodzi. Znacie Queen i ich „Too Much Love Will Kill You”? Właśnie. 

Wydaje mi się, że większość rad jest bez sensu. Wiec nie doradzę wam dzisiaj w żaden sposób jak żyć. Wasze życie, wasze decyzje. Ja mogę wam najwyżej doradzić, jakie filmy warto obejrzeć w tym roku (KLIK). I jeszcze doradzić wam, żeby lepiej nie radzić innym zbyt wiele ;)

A wy ulegacie wpływom innych ludzi? Przejmujecie się bardzo ich opinią? Czy skupiacie się na sobie i żyjecie tak jak chcecie?