poniedziałek, lipca 20, 2015

Blink.

Mrugnięcie, mijający czas, przemyślenia

Blink

Zacznijmy ten semestr od imprezy. Czemu nie z Somersby? Super sprawa, widzimy się o 20, tak? Nie możesz przyjść? Ale zostało tylko kilka godzin, jak to pójdę sama…

Blink

Cześć, jestem M. Miło poznać.

Blink

A jak wasze wakacje? Tak moje też. Mam taką fajna maskę, może fotka? Idziemy na miasto, nie ja chyba zostanę. Czy ta podłoga się rusza? Zdecydowanie zostanę. Dlaczego tutaj tak duszno? I głowa mi pęka. Trudno walczymy dalej. Na 19, tak? Kupić zwierzątka czy paluszki?

Blink

Do śmietnika blisko, oczywiście, że dam radę zanieść butelki po szampanie. Ups. Masz miotłę?

Blink

Chciałam porozmawiać o mojej pracy inżynierskiej, ma pan chwilkę?

Blink

Spokojnie chłopcy, bez nerwów. Czy to gaz pieprzowy? Oh. Pora na angielskie wyjście.

Blink

„Sto lat, sto lat”, śliczny stół, a te balony! Dlaczego jest nas tylko 4? Ej wracamy do domu? Nie idziemy do żadnego klubu? Matko, w tej bluzce wyglądam jak hipopotam!

Blink

Przyjęcie świąteczne. „Żegnamy gości, jest północ”. Nie, to nie zwierzęta mówią ludzkim głosem. „To jest akademik proszę pani, zamykamy, żegnam”. Ale choinka, ale pierogi, przecież lepiłyśmy te pierogi cały wczorajszy wieczór, a jeszcze ryba, kompot i ten barszcz z uszkami. „Czy pani ma rogi? Pół godziny”. Mam rogi! Dzwoniące!

Blink

„Z przyjemnością nadajemy pani tytuł inżyniera…” o_o

Blink

„Nie idziemy na magisterkę”. Ale jak to?! Tyle tu nowych twarzy. Czy oni czegoś chcą, powinnam się przywitać?

Blink

Co ja robię w środku nocy z tymi starymi ludźmi, czy on nie jest w wieku mojego taty? Kiedy sobie stąd pójdziemy? I ta czkawka. Mówisz, że jest denerwująca, ale to chyba ja czkam od godziny.

Blink

Czy ja w trakcie tych juwenaliów nie byłam na żadnym koncercie. Kurde, po co był ten bilet.

Blink

Sesja tuż, tuż. Jestem taka zmęczona. Chce do łózka, dajcie mi spać. W tym autokarze jest tak ciasno. Tak głośno. Kiedy ten Paryż? Daleko jeszcze? Czy ja zaczynam już śmierdzieć? Gdzie jest jakaś łazienka?

Blink

Ach, dzisiaj GO poznam. Jestem pewna. Ta sukienka, ten makijaż. Tyle starań. Tyle zachodu. Ruszamy dziewczyny! Babski wieczór!  „Popilnujesz piwa?” Co? Jak to trzecia? Ale kiedy moja kolej na parkiet? O ludzie się skończyli. „Jesteś zła?” Chyba wrócę do domu. Sama. Cześć.

Blink

„Do zobaczenia”. 10 miesięcy wspólnego mieszkania, a ja nawet nie wiem czy ktoś z nich ma drugie imię albo jakieś ulubione potrawy.