wtorek, lipca 07, 2015

Powroty

Powrót, drogowskaz, powrót na bloga

Chwilę po tym jak założyłam bloga, zdecydowałam, że pora podszkolić się w tym temacie. Nie samym pisaniem żyje człowiek. Kupiłam, więc książki Tomka Tomczyka. Bądź, co bądź, jest to profesjonalistą w każdym calu, odniósł duży sukces i ewidentnie nadaje się na autorytet. Autor wspomniał w książce, raz czy dwa, o samotnych, opuszczonych blogach, których nikt nie zaktualizował od pół roku, albo dłużej. Pomyślałam wtedy: „Co za ludzie! Nigdy nie zrobię tego mojemu ukochanemu blogowi!”. Uważny obserwator mógł skojarzyć datę poprzedniego wpisu. Zgadza się, nigdy nie mów nigdy. Miałam przerwę. Długą przerwę.

Każda podejmowana decyzja ma znaczenie. Każde działanie powoduje konsekwencje. I czasami nie jesteśmy w stanie sobie z tym poradzić. Moje decyzje nie były zbyt trafne, dołożyłam sobie tak dużo obowiązków, że przez ostatnie miesiące ciągle stawałam przed dylematami. Sport czy nauka, spotkanie ze znajomymi czy nauka, notka na blogu czy nauka. Z czasem nauka zdominowała prawie wszystko. Nie było ćwiczeń, nie było bloga. Spotkania z przyjaciółmi stały się rzadsze, ale jednak w tej dziedzinie nauka zawsze przegrywała. W pewnym momencie (bliżej sesji) pojawiły się dylematy w stylu pójść do sklepu i ugotować obiad czy może jednak nauczyć się na to kolokwium. Przyznam, że nawet obiad zwykle przegrywał, zwyczajnie jadłam mrożonkę albo inne fast foody.

Do tej pory nie wiem czy podjęłam słuszne decyzje i jak rozplanuje przyszłość. Nie wiem czy pogoń za mrzonką jest warta utraty rzeczywistości. Ale jedno wiem. Mamy wakacje i pora wrócić na bloga. 

Witajcie z powrotem!