czwartek, sierpnia 06, 2015

Hallo, Mr. President

Nowy prezydent RP

Co druga stacja telewizyjna transmitowała dzisiaj zaprzysiężenie. Fejsbukowy wall wypełniły zdjęcia z tej uroczystości. Lajkowane i udostępniane. Polska ma nowego prezydenta. Patrząc na ogólne podniecenie, można by pomyśleć, że po raz pierwszy w historii.

Do tegorocznych wyborów podeszłam z dużą dawka rozsądku i ostrożności. Poprzednie wybory prezydenckie odbyły się kilka miesięcy przed moimi 18 urodzinami. Miałam, więc 5 lat więcej, żeby dojrzeć. Przy urnie nie stanęła małolata uszczęśliwiona możliwością udziału w tak ważnych wyborach.

Przygotowałam się. Oglądałam debaty, prześwietliłam biografie, porównałam poglądy. Baaa, robiłam przy tym notatki.

Nie było łatwo. Nie wiedzieć, czemu tegoroczne wybory wywołały ogromne poruszenie. Przed pierwszą turą pojawiło się mnóstwo wydarzeń w stylu „Głosuje za..” etc. Kandydatów było wielu. Duża różnorodność. Jakoś to przetrawiłam.

Druga tura. Zaraz po ujawnieniu wyników pierwszej tury, połowa pełnoletnich obywateli, przypomniała sobie, że przecież ich głosy wcale nie muszą być tajne. Z radością oznajmiali, komu tylko się da, na kogo głosowali, na kogo zagłosują teraz. Pojawiali się też desperaci. Głosuję na niego, gdyż musze być przeciwko tamtemu. „Ch…, ale stabilnie”. Chyba w afrykańskich lepiankach, żyjąc bez wody, mają lepsze nastroje, niż Polacy przed Wyborami.

Zwycięstwo Dudy. Był taki moment, kiedy pomyślałam, że to się skończy. Wybory były już za nami. Bardzo się pomyliłam. Fejsbuk znowu oszalał, albo znajomi, pomyłka byli znajomi, brali udział w wydarzeniach w stylu „Rozliczymy cię z wyborczych obietnic” albo publicznie obrzucali błotem tych, którzy nie podzielili ich poglądów i zagłosowali na tego drugiego.

W końcu nastała cisza. Błogie miesiące. Kampanie na chwile stały się mniej nachalne, nie natykałam się na nie w każdym medium.

A dzisiaj nastąpił kolejny boom. Rozumiem Telewizję Publiczną, taka jest jej rola. Wypada im przedstawić jakiś pochlebny reportaż o nowym prezydencie. Akurat ten, na który ja dzisiaj trafiłam był lekko nieudany. Wydawało się, ze mówią o jakiejś ważnej osobie, która właśnie zmarła. Ten smutny ton. Dopiero po paru minutach zrozumiałam, ze przedstawiają sylwetkę Nowego Prezydenta.

Najbardziej zaciekawiły mnie jednak te lajki. Co jeśli za kilka lat będziecie go nienawidzić tak jak tego ustępującego? Po co ta euforia? Mamy nowego prezydenta, póki, co jest dla mnie wielką zagadką. Czystą kartą. Może zrobić cokolwiek zechce. Ale jeszcze nie zrobił. Tymczasem, Wy już dzisiaj cieszycie się na miarę zniesienia niewolnictwa albo obalenia Bastylii?

Dzisiaj jesteśmy na początku drogi. Rozważni ludzie czekają i obserwują. Wy, dzisiaj go kochacie, jutro znienawidzicie. I znowu zaśmiecicie mi walla i zszargacie nerwy.