środa, sierpnia 26, 2015

Wszystkie powinnyśmy być feministkami.

Kobiety, feministki, obrzezanie

Każda kobieta powinna być feministką. Naprawdę każda. Co do jednej.

A wiecie, dlaczego?

Może wreszcie skończyłoby się wykorzystywanie kobiet. Powiecie, nie jesteśmy wykorzystywane. Ok, zgadza się, może Wy nie jesteście, ja nie jestem. A pomyśleliście o tych wszystkich kobietach w Egipcie, Somalii i podobnych miejscach. Miejscach, gdzie prawie 100% kobiet jest poddawanych obrzezaniu. One też nie są wykorzystywane?

Przejdźmy do tego obrzezania. Jednej z najokropniejszych praktyk na świecie. Obrzezanie kobiet to paskudny zwyczaj. Obrzezanie mężczyzn odnosi się do religii, u kobiet czasami też, jednak w większości przypadków to tylko tradycja. Tradycja! Wyobrażacie to sobie?

Tradycja w wyniku, której rocznie okalecza się ponad 2 miliony kobiet! Na świecie żyje ponad 120 milionów takich kobiet, przecież to trzy razy tyle, co wszystkich ludzi w Polsce! Zabiegowi poddaje się małe dziewczynki, w wieku około 7 lat, albo jeszcze młodsze. Często wykorzystuje się wrzątek a następnie zeskrobuje skórę, powszechnie stosowane są żyletki, brzytwy, a nawet, o zgrozo, potłuczone szkło. To nie jest tradycja, to jest tortura. Jeśli dziewczynka wytrzyma ten niesamowity ból, do gojącej rany przykłada się gnijące rośliny! Śmiertelne zakażenia są na porządku dziennym. Te biedne dzieci konają w mękach. Nie umierają szybko, wcześniej męczą się kilka dni. Te, które przeżyją, maja przed sobą perspektywę problemów z oddawaniem moczu, menstruacją czy trudności przy porodzie.

Kobieta po obrzezaniu nie odczuwa przyjemności ze współżycia, odczuwa ból. O to chodzi w całym tym zabiegu, należy ograniczyć kobiece libido. Musi pozostać dziewica do ślubu, a potem być wierną i nie zdradzać męża. Raczej nie zdradzi, jeśli każdy stosunek sprawia jej ból.

Obrzezanie prowadzi do zniewolenia kobiet, jest złamaniem podstawowych praw człowieka. Jest też nielegalne. A jednak praktyka wciąż trwa. 
Uważacie, że wymuszona wierność jest dobra?

Skoro kobieta urodziła się z tą łechtaczka, to chyba miała ją mieć. Jeśli byłaby zbędna, to zaniknęłaby w procesie ewolucji. Zresztą, nie potrafię zrozumieć, jak można pozwalać na takie idiotyczne i zaczerpnięte z pogaństwa praktyki w XXI wieku? Wydaje się nam, że jesteśmy tacy mądrzy i rozwinięci, a nawet najinteligentniejsze osoby niekiedy popierają obrzezanie.

Wiem, że feministki są kojarzone z jakimiś wariatkami. Wyobraźmy sobie jednak taką sytuacje, gdy każda kobieta ma w sobie, chociaż odrobinkę tego feminizmu, taka ilość, dzięki której wie, że jest integralną jednostka, wie, jakie ma prawa i wie, że nikt nie powinien jej krzywdzić. Wie, że nie musi się podporządkowywać mężczyźnie, że on powinien ją traktować jak równego sobie partnera. Myślicie, ze wtedy kobiety pozwoliłyby, aby robiono im krzywdę, albo pozwoliłyby krzywdzić swoje malutkie córki w imię tradycji? Właśnie.