piątek, listopada 27, 2015

5 filmów na grudzień.

Święta, Boże narodzenie, filmy, sówki, sowy, zima,

Święta coraz bliżej. Nie możemy się oszukiwać. Świąteczne specjały już się zadomowiły na półkach supermarketów, wystartowała świąteczna reklama Coca Coli, a ja zastanawiam się nad wyborem świątecznego swetra, póki wybór jeszcze istnieje. Tak, więc ogłaszam, że nadszedł już czas na bezkarne słuchanie świątecznych piosenek. Oprócz tego pora też obejrzeć kilka świątecznych filmów. Wiecie, żeby wczuć się w klimat. Od razu podpowiadam, że Kevin jest passé, od co najmniej dekady. Skoro, więc nie Kevin, to, jakie filmy dobrze wprowadzają w świąteczny nastrój?

Kraina Lodu

Let It Go, let it go…” chyba już każdy zna tekst tej piosenki. Kraina Lodu to piękna opowieść, pokazująca jak wiele odcieni ma miłość, jak smutna jest samotność i najważniejsze, jak wielką wartość ma rodzina. Poza tym mamy urocze zimowe krajobrazy, piękny lodowy pałac i dużo zwrotów akcji! Frozen to świetne rozpoczęcie maratonu ze świątecznymi filmami. Polecam już od około 6 grudnia.


 

Listy do M.

Świąteczny klimat, plejada polskich gwiazd i uroczy Kostek ze swoim „pięciu na siedmiu Polaków”. Polskie produkcji nie zachwycają, szczególnie przy moim uczuleniu na kilka popularnych nazwisk. Ten film jest bardzo przyjemny i udało mi się zwalczyć swoją niechęć.
Skoro powiedziało się „Aa” trzeba też powiedzieć „Be”. Nowa cześć Listów jest już w kinach od ponad tygodnia. Wierzę, że nie zdejmą jej za szybko i uda mi się znaleźć wolna chwilę i zobaczyć ten film jeszcze przed świętami. A wy się wybieracie?

 

Sylwester w Nowym Jorku

Pamiętajcie, że grudzień to nie tylko Boże narodzenie. Ostatni dzień grudnia to też ostatni dzień roku. To oznacza najlepszą imprezę roku. A Sylwester w Nowym Jorku? Mamy świąteczną atmosferę, jest romantycznie, w dodatku w filmie pojawia się Jon Bon Jovi. A tak przy okazji, jak Wam się podoba filmowe wykonanie Auld Lang Syne, Lea Michele dała radę?


 

Ja cię kocham, a ty śpisz

Prawdopodobnie każdy widział komedię romantyczna z Sandrą Bullock i Billem Pullmanem. Jest tajemnicą poliszynela, że wszystkie komedie z Sandrą są prześwietne. A tutaj dostajemy miłosną historię w świątecznym nastroju i to w latach dziewięćdziesiątych, prawdziwe trzy w jednym! Komedie z lat 90. są prześwietne, a moda przywołuje dzieciństwo! (przynajmniej mi)

 

Love, actually

To właśnie miłość jest chyba najlepszym świątecznym filmem ever. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym go nie zobaczyć przed świętami, albo w święta. Świetny, nietuzinkowy scenariusz i bardzo dobre zdjęcia zdają się niczym wobec doskonałej obsady. W filmie zobaczymy Colina Firtha, Alana Rickmana, Emmę Thompson, Hugh Granta, Keirę Knightley i wielu, wielu innych wspaniałych aktorów.

(Święta + Miłość)30 = Love, actually 

A jakie są Wasze ulubione filmy na grudzień?