poniedziałek, listopada 02, 2015

Podsumowanie października

październik, jesień, liście

Trudno uwierzyć, że to już koniec października, nie wiem gdzie się podziały te dni! Oczywiście październik, to przede wszystkim nowy rok akademicki. W zasadzie nic ciekawego, jakieś zajęcia, jakieś projekty. Październik to też dobry moment na spotkanie z dawno niewidzianymi znajomymi.

Zastanawiam się, czy jestem odosobnionym przypadkiem, czy wy też tak macie, że na piątym roku studiów, to studiować już dawno wam się nie chce i myślicie tylko o tym, żeby dobrze pożegnać się z tym etapem swojego życia? Jak jest u was? Mam kilka ciekawych przedmiotów, ale nie odnajduje u siebie już tej pasji do nauki, jak to było na pierwszym czy drugim roku. Raczej odliczam dni, do końca studiów. I już teraz martwię się, jak to będzie, jeśli nagle okaże się, że znajomi pójdą dalej swoją drogą i rozjadą się po Polsce. Aaa i najgorsze, przecież ja muszę napisać pracę magisterską! #groza

Próbowałam ostatnio poprawić swoje umiejętności kulinarne. Niestety efekty nie były zbyt zachęcające. Udało mi się na szczęście przygotować bardzo dobrą zupę-krem z cukinii, a potem, powtórzyłam, to osiągniecie z dynią. Wiedzieliście, że dynie są takie twarde? Ćwiczyłam też pakowanie prezentów, przyda się na święta!

Październik, podsumowanie, zupa krem z cukini, pakowanie prezentów, jesień

Październik nie obfitował w nowe teksty na blogu, w tym miesiącu miałam trochę inne priorytety, ale postaram się to wkrótce nadrobić. Czasami, w życiu każdego nadchodzi taki moment, że musi się zatrzymać i zastanowić nad tym, co robi, zdarzają się tez takie momenty, gdy nagle brakuje Ci słów, więc milczysz.

Na blogu mogliście przeczytać takie oto teksty:

Sposoby na facebookową popularność!
Nocne przemyślenia. Perfekcjonizm.
Seriale na jesień.

Koniec już z tym październikiem. Nareszcie mamy listopad! Mój ulubiony miesiąc. Uwielbiam listopad, gdyż właśnie w tym miesiącu są moje urodziny. Urodziny to najlepszy dzień w roku i nie wyobrażam sobie, żebym nie chciała ich obchodzić. Nawet jak dobiję czterdziestki, baaa zamierzam świętować też siedemdziesiątkę czy osiemdziesiątkę (opcjonalnie). Tak, więc, lada dzień zacznę zastanawiać się, jaki tort upiec (w sumie nie ma, co się zastanawiać, taki słodyczoholik jak ja, to tylko tort czekoladowy z toną bitej śmietany).
Hip hip huuura! Wreszcie listopad! Cieszycie się tak jak ja?