środa, kwietnia 20, 2016

Powrót Diabła z Hell’s Kitchen, czyli o drugim sezonie Daredevil’a.


Zeszłoroczna premiera pierwszego sezonu Daredevila okazała się wielkim sukcesem i serial zyskał rzeszę wiernych fanów, wśród nich, oczywiście mnie. Dlatego z niecierpliwością czekałam na kolejny sezon. Netflix udostępnił nową część przygód Daredevila 18 marca.

Jaki jest drugi sezon Daredevila? Zdecydowanie niejednoznaczny. Wzbudza wiele skrajnych emocji. Jest brutalny. Nie jest to jednak brutalność na pokaz, jeśli widzieliście jakikolwiek odcinek AHS mogliście się spotkać z ową brutalnością na pokaz. W każdym kolejnym sezonie autorzy serii starają się przerazić nas poprzez obrzydliwość krwawych scen. W AHS im więcej flaków na wierzchu tym lepiej, tymczasem Daredevil to głębsza historia. Nikt tutaj nie chce zszokować widza swoim okrucieństwem. Wszystko ma swój cel.

Jak mawiają, im głębiej w las, tym ciemniej. Podobnie z historią Daredevila. W pierwszym sezonie Matthew Murdock (w tej roli Charlie Cox) rozpoczynał swoją przygodę jako Daredevil. Nie obyło się bez niebezpieczeństw. Jednak osiągnął swój cel, udało mu się wsadzić Wilsona Fiska do więzienia. Początkowo Murdock nie umiał się określić, odwiedzał Kościół, stał przed wielkim dylematem, wydawało mu się, że miasto nie będzie naprawdę wolne, dopóki Kingpin żyje. Ostatecznie, postąpił zgodnie z własnym sumieniem, a Fisk wylądował w więzieniu.

W nowym sezonie pojawia się Punisher. Punisher bez wahania eksterminuje „złych ludzi”. Jego metody są skrajnie brutalne, a jednocześnie Castel nie potrafi patrzeć na krzywdę niewinnych, nawet zwierząt. Bez mrugnięcia okiem wystrzela trzydziestu ludzi, ale nie pozwoli skrzywdzić psa. U podłoża jego zachowania stoi wielka tragedia. Był świadkiem morderstwa najbliższych. Teraz pragnie zemsty.

Postępowanie Punishera jest wyjściem do poważnej dyskusji. Jak powinniśmy postępować ze złymi ludźmi? Rzeczywiście należy ich zabijać? Jeśli pozostawimy ich przy życiu, to oni nie przestaną knuć. Zaszyją się w jakiejś dziurze, jak Fisk, i będą dalej manipulować. Tacy ludzie nie potrafią przestać. Są bezwzględni, nie obchodzą ich inni. Przyczajeni odzyskują siły i dopracowują plan zemsty. A potem uderzają ponownie. Jeśli jesteś dobrą jednostką, nie zabijesz takiego człowieka. Będziesz walczyć, znowu i znowu, wielokrotnie przerabiać tę samą bajeczkę. Albo będziesz tak wyczerpany walką, że odejdziesz. Niestety nie każdy odejdzie, prawdziwy bohater, który stawia dobro innych ponad własne, będzie walczył, aż polegnie. A skoro polegnie, to zło zwycięży. Niewinni ludzie znów będą ciemiężeni, dopóki nie pojawi się kolejny idealista gotowy walczyć o ich dobro. Jest też inna droga. Można nie bawić się w więzienia, ale zwyczajnie zlikwidować przestępcę. Raz na zawsze. Nie jest to gwarantem spokoju, wiadomo, zło nigdy nie śpi. Jednak jest sposobem na pozbycie się przynajmniej jednego zbira. Dlaczego Matt tego nie robi? Dlaczego prawdziwi bohaterzy tego nie robią? Proste, bo są dobrzy. Dobrzy, czasami znaczy też egoistyczni. Ani oni, ani ja, ani wy, nie są w stanie znieść koszmaru, jaki niesie ze sobą odpowiedzialność za odebranie komu życia. Ludzkie życie to największa wartość i dobre osoby to rozumieją. Rozumie to każdy, kto ma sumienie. Nie da się żyć ze świadomością odebrania komuś tej największej wartości.

A jednak Punisher sobie z tym radzi. O ile pierwszy sezon pokazywał stopniową ewolucję Daredevila, drugi ukazuje podobna drogę Franka Castla. Początkowo, zależy mu przede wszystkim na zemście. Chce wytropić i zabić tych, którzy przyczynili się do śmierci jego rodziny. Mało interesują go inni ludzie. Dopiero w ostatnich odcinkach zmienia zdanie. Zauważyliście ten dysonans między Punisherem i Daredevilem? Nie chodzi tylko o metody działania. Nie, chodzi o pobudki. Frank eliminuje złych ludzi, bo tak wypadło. Daredevil jest już ukształtowana postacią, walczy o dobro całego miasta, nie mając przy tym czysto egoistycznych pobudek. Walczy, bo wie, że jest potrzebny. Podczas gdy Frank widzi tylko czubek góry lodowej, Murdock kompletnie wsiąkł w walkę o miasto. Wie dużo więcej i walczy z poważniejszymi wrogami. Wrogami, którzy nie są dostrzegalni na pierwszy rzut oka, ale wpływają na losy całej społeczności.
Litościwa postawa Daredevila wobec Fiska wpływa na dalsze losy bohatera. Fisk ma już duże wpływy w więzieniu, z łatwością udaje mu się zmanipulować Franka. I sprawić naszemu biednemu Mattowi jeszcze więcej kłopotów.

A kłopotów w tym sezonie mu nie brakuje. Coraz trudniej pogodzić mu codzienne życie z byciem Daredevilem. Chodzi poobijany i wiecznie spóźniony, Foggy się martwi, Karen grymasi. Reasumując, jego życie zawodowe układ się bardzo źle. Życie prywatne? Jeszcze gorzej. Dlaczego? Bo na horyzoncie pojawia się jego była dziewczyna, Elektra.

W niemal każdej recenzji przeczytacie, że Elektra wyciąga z Matta jego najmroczniejsze cechy. Szczerze, uważam, że Elektra to jedna z najciekawszych postaci tego sezonu. Jest bogata, tajemnicza i zdecydowanie niebezpieczna. Jest też osobą, przy której Matt może na prawdę być sobą. Nikt nie zna go tak dobrze, jak ona. Nikt nie zna jego sekretów i przy nikim innym Matt nie jest tak swobodny, jak przy niej. Matt i Elektra to najlepsza para sezonu. Oni są ze sobą szczerzy, a ich relacja jest dojrzała. W przeciwieństwie do słodkich podchodów Matta i Karen. Czy Elektra pogrzebała związek Matta i Karen? Bzdura. Żaden z tego związek, skoro nie było w nim szczerości. Claire zna Matta, wie, kim jest i nie chce być jego dziewczyną. Karen nie zna Matta, tylko swoje wyobrażenie o nim. Elektra nie tylko go zna, ale też akceptuje.

Po dogłębnej analizie twierdziłam, że jedyne naprawdę zabawne sceny to te z udziałem Charliego Coxa i Eleine Young. Jest też jedna świetna scena. Bardzo romantyczna moim zdaniem. Nie ma tam żadnych kwiatków, czy czekoladek. Nie ma kolacji w restauracji. Jest jedno zdanie. Odpowiednie słowo w odpowiednim momencie. Więcej nie trzeba.

Niestety Elektra i Daredevil nie będą nigdy razem. I nie chodzi tylko o różnice światopoglądowe. Sprawa jest bardziej prozaiczna. Elektra to jedyna kobieca postać w całej serii, która polubiłam. A skoro lubię też Matta, możecie być pewnie, że nie będą razem. Takiego mam pecha albo beznadziejny gust. 

Widzieliście już nowy sezon?! Dajcie znać! ;)

Wasza M.

Photo credit: Televisione Streaming via flickr.com (license). No changes made.