niedziela, stycznia 29, 2017

To już koniec Facebooka.

koniec facebooka, social media

Pamiętacie Nasza Klasę? Albo Gadu Gadu? Każdy z nas potrafi ot tak, bez zastanowienia, wymienić kilka niegdyś popularnych platform społecznościowych, które dziś świecą pustaki. Powody bywają różne.

Gadu Gadu okazało się za mało funkcjonalne, Facebook również udostępniał możliwość wysyłania wiadomości, a do tego pojawiła się opcja stworzenia własnego profilu, ze zdjęciami, statusami.

Nasza Klasa straciła dużo ze swojego młodzieżowego charakteru, kiedy pojawiło się tam coraz więcej starszych roczników (w mojej szkole pojawiły się nawet roczniki wychowanków mojego dziadka). Czy to źle? Zupełnie nie. Jednak młodzież potrzebuje miejsca, gdzie nie ma rodzicielskiej cenzury. Więc odeszła.

Kilka miesięcy temu, bardzo delikatnie, poczułam, że Facebook zaczyna powoli się kończyć. Początkowo starałam się zignorować ten cichutki głosik z tyłu głowy. Jednak czas mija, a moje przeczucie jedynie się nasila. Coraz mniej osób decyduje się na publikacje kolejnych zdjęć czy statusów. Przewijanie walla jest coraz mniej interesujące. Jednocześnie z wszystkich stron bombardują mnie informacje o kolejnych rekordach liczby zalogowanych użytkowników. I może właśnie tutaj tkwi problem? Jak coś może być fajne, skoro mają to wszyscy? Serwisy społeczne zyskują popularność również dzięki swojej elitarności.

Postawiłam sobie nawet pytanie, czy aby nie jestem po prostu za stara na Facebooka? Nie jestem. Nie mogę być. Przecież nałogowo używam SM, zmieniłam nawet sowią ścieżkę zawodową, tak aby zajmować się social mediami. Faktem jednak jest, że Facebook nie daje mi już tego, czego oczekiwałabym od platformy społecznościowej.

Nadchodzące na fejsie zmiany również mnie nie za bardzo pociągają. Facebook coraz bardziej celuje w młodszych odbiorców, wzrost znaczenia wideo, planuje się uruchomienie rozwiązań podobnych do Story na Snapchacie i Instagramie. Jednocześnie, Facebook ma plan zdominowania naszego życia zawodowego. Już teraz regularnie widuję interesujące oferty pracy publikowane właśnie na tej platformie. Mnie jednak zależy na wyraźnym rozdzieleniu życia zawodowego i rozrywki, jaką były dla mnie kiedyś social media. Już od lat mówi się o konieczności budowania odpowiedniego wizerunku w sieci, jako że rekruterzy często go weryfikują. A teraz pojawia się myśl, aby przekroczyć granicę, umożliwiając aplikację na nowe stanowiska z prywatnego profilu. Może trzeba zastanowić się nad nową nazwą? FaceIn?

Moim zdaniem, gwoździem do trumny Facebooka może być nowy, zapowiadany system reklam. Facebook wymyślił sobie reklamy, które pojawią się dopiero po 15-20 sekundach odtwarzania filmików. Bardzo złe rozwiązanie. Porzuciliśmy telewizję na rzecz komputerów z powodu reklam, które przerywały emisję. Czy jest szansa, że ktoś będzie chciał trwać w analogicznej sytuacji na Facebooku?

A Snapchat? Co ze Sapchatem? Może tam się odnajdę? Niestety, Snapchat nigdy nie był dla mnie i mi podobnych. Już w momencie wprowadzenia byliśmy dla niego za starzy. Problem Snapa? Jest zbyt płytki i za bardzo przesiąknięty młodzieżową wizją świata, aby mogli się tam odnaleźć ludzie pełnoletni.

Został jeszcze Instagram. Instagram mógłby zostać nową It platform dla ludzi takich jak ja. Ma tylko jedną znaczącą wadę. Właścicieli. Wydaje mi się, że pomimo świetnych rozwiązań, które funkcjonują obecnie, chylący się ku upadkowi Facebook może pociągnąć za sobą i mojego kochanego Instagrama. Coraz częściej słyszy się o zaawansowanych planach nad większym reklamowym ukierunkowaniem Instagrama. Widzisz jakiś fajny przedmiot na zdjęciu, od razu możesz w niego kliknąć, poznać producenta, cenę i przeskoczyć na stronę zakupową. Jak myślicie, może tak być, że piękny artystyczny Instagram, globalne siedlisko inspiracji, zamieni się w ekskluzywny dom towarowy? Koniecznie dajcie znać.

Pozostałe serwisy społecznościowe albo są mało popularne w Polsce (Twitter czy Pinterest) albo są jeszcze zbyt małymi graczami, aby przeciwstawić się hegemonom wymienionym powyżej *

Wizja social mediów nie wygląda obecnie zbyt przyjemnie. Za niedługi czas może się okazać, że ja i moi rówieśnicy nie jesteśmy już w stanie odnaleźć pasującego do nas medium społecznościowego i czeka nas trudne i żmudne zadanie – wylogowanie do życia.

*Hegemoni z perspektywy przeciętnego polskiego użytkownika, niekoniecznie muszą to być serwisy królujące w rankingach.